4. Jak to się zaczęło, czyli spisywanie wydatków od początku
Moje spisywanie wydatków zaczęło się w 2007 roku, czyli dokładnie od momentu kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu i poszłam na studia do innego miasta. W trakcie studiów otrzymywałam od rodziców stałą miesięczną kwotę, z której musiałam pokryć akademik (w kolejnych latach pokój na stancji), wyżywienie, materiały potrzebne na studiach (książki, ksero itp.) i jakieś inne własne potrzeby typu kosmetyki, ubrania itd. Żeby mieć kontrolę nad tym, na co wydaję pieniądze, to postanowiłam, że będę wszystko notować.
Początkowo miałam przeznaczony na to zwykły notes, w którym pisałam datę, kwotę i cel na jaki wydałam dane pieniądze. Co najważniejsze, jeśli zakupy robiłam w hipermarkecie i np. kupiłam pieczywo, jogurt, mleko i szampon do włosów, to oczywiście od razu tworzyłam podział moich wydatków i tak szampon trafiał do kosmetyków, a pozostałe rzeczy do kategorii jedzenia. Wiem, że wiele osób, które spisują swoje wydatki tego nie robi i wszystko wrzuca do jednego worka tj. zakupy w hipermarkecie traktują jako wydatek na jedzenie i potem wychodzą w skali miesiąca duże kwoty przeznaczane na żywność.
Wracając do początku swojej przygody z notowaniem, miałam dosłownie kilka kategorii swoich wydatków:
· mieszkanie (czyli miesięczną opłatę za akademik/stancję),
· jedzenie,
· studia (czyli materiały potrzebne do nauki),
· kosmetyki,
· ubrania,
· bilety autobusowe (na uczelnię i po mieście chodziłam zazwyczaj pieszo, do rodzinnego domu zwykle jeździłam raz w miesiącu autobusem PKS),
· inne (tutaj wpisywałam pozostałe wydatki)
Na koniec każdego miesiąca robiłam podsumowanie ile wydałam w danej kategorii, co pozwoliło mi ocenić, na co przeznaczam najwięcej pieniędzy.
W czasach studenckich tych wydatków nie miałam zbyt dużo, tzn. nie miałam zbyt wielu kategorii, które musiałabym stworzyć, dlatego dosyć długo prowadziłam swój notes z wydatkami, gdzie ręcznie wpisywałam linijka po linijce każdy wydatek.
Z czasem swoje notatki przeniosłam do excela. Arkusz stworzyłam sobie sama, wielokrotnie go modyfikując. Najfajniejsze było w nim to, że był on o wiele bardziej czytelniejszy niż notes i automatycznie sumowały się moje wydatki. Z każdym rokiem liczba moich kategorii się zwiększała np.
· zakup samochodu, to stworzenie kategorii „Auto”,
· zakup mieszkania spowodował zmodernizowanie mojej poprzedniej kategorii „Mieszkanie”, bo doszły opłaty za media (których przy wynajmie nie miałam uwzględnionych, tylko płaciłam jedną kwotę za wynajem), rata kredytu oraz miesięczny czynsz,
· narodziny dziecka to dla mnie też był moment na stworzenie nowej kategorii „Dziecko” i wpisywania tam wydatków poniesionych np. na zakup pampersów, kosmetyków dla dziecka czy innych gadżetów.
Aktualnie swoje wydatki prowadzę w pliku, który znalazłam na jednym z blogów finansowych. To tzw. gotowiec, który przerobiłam pod siebie (stworzyłam kategorie, których ja używam na co dzień). Na początku każdego miesiąca można zaplanować swój budżet wpisując kwoty, które zamierzam wydać na daną kategorię. To fajna sprawa, bo po każdym uzupełnieniu wydatku jest pokazany w procentach stopień realizacji budżetu, dzięki czemu można trochę przyhamować z wydatkami jeśli zbliżam się do wykorzystania założonej przeze mnie miesięcznej kwoty na daną kategorię. Oprócz wydatków wpisuję tam także przychody swojej rodziny, a także stan środków pieniężnych na koniec miesiąca np. na rachunkach bankowych czy gotówki w portfelu. Kolejnym plusem tego pliku jest to, że jest tam roczne podsumowanie wydatków na daną kategorię. Czasami może się wydawać, że kwota w skali miesiąca może nie być taka duża, ale jak już się widzi podsumowanie roczne, to wtedy ta kwota może człowieka przerazić.
Odnośnie podziałów moich kategorii związanych z wydatkami opowiem innym razem. Dajcie znać czy Wy prowadzicie zapiski swoich wydatków i jeśli tak, to w jakiej formie. Pamiętajcie, że notowanie swoich wydatków to duży krok w poszukiwaniu oszczędności w swoim budżecie.

Komentarze
Prześlij komentarz