16. Wyprawka dla noworodka - czy rzeczywiście musi być aż tak kosztowna?
Kilka tygodni temu miałam okazję być świadkiem dyskusji odnośnie wyprawki dla noworodka. Wypowiadały się głównie kobiety, zarówno te, które po raz pierwszy zostaną mamą, a także te mające już dzieci. Zdania były podzielone, część kobiet uważała, że dziecko powinno mieć rzeczy jak najlepszej jakości i najlepiej wszystko nowe - szczególnie pierwsze dziecko w rodzinie mające przyjść na świat. Inna grupa była za tym, że faktycznie część rzeczy należy kupić nowe, a część może być "z drugiej ręki". A jeszcze inne dziewczyny uważały, że tak naprawdę większość rzeczy spokojnie może być używana.
Z racji tego, że w tamtym momencie sama byłam w drugiej ciąży, bardzo zaciekawił mnie ten temat. Były poruszane np. kwestie wózka - padały tam kwoty 7000 - 9000 zł, które należy przeznaczyć na zakup wózka. Jeśli kogoś faktycznie stać, to nie widzę problemu w zakupie, ale niektórzy za taką kwotę nawet samochodu nie chcą kupić, bo twierdzą, że to dużo. Ale chyba najbardziej mnie zdziwiło to, że niektóre kobiety uważały, że dla pierwszego dziecka musi być wszystko nowe, a jak w przyszłości pojawi się drugie dziecko, to będzie można wykorzystać zakupione rzeczy dla kolejnego potomka. Tylko w takim razie czym różni się pierwsze dziecko od tego drugiego? Dlaczego pierwsze musi mieć wszystko nowe i świeże, a drugie może już jechać na używkach? Sama jestem mamą dwójki dzieci, więc poniżej opiszę jak wyglądało kompletowanie wyprawki u mnie.
Na początek informacyjnie, że pierwsze dziecko urodziłam w 2018 r, czyli 3 lata temu. Lista rzeczy, która była mi potrzebna na samym początku:
1.) Wózek - odkupiliśmy od bliskiego znajomego za symboliczne pieniądze wózek 3 w 1, czyli:
- gondola (posłużyła przez 6 miesięcy, potem zrobiła się zima i spacery już odbywały się sporadycznie),
- spacerówka (przydała się po zimie i służyła nam do ukończenia przez dziecko 2 lat, ponieważ potem już córka nie chciała w niej jeździć)
- nosidełko/fotelik do auta - korzystaliśmy mniej więcej do ukończenia przez dziecko roku, autem podróżowaliśmy sporadycznie.
2.) Łóżeczko + pościel - łóżeczko dostaliśmy od bliskich znajomych, którzy mieli starsze dzieci, więc było używane. Materacyk do łóżeczka Ci sami znajomi dali nam w prezencie. Pościel otrzymaliśmy w prezencie od rodziców.
3.) Wanienka - dostaliśmy z drugiej ręki.
4.) Ubranka - część ubranek otrzymałam od rodziny i znajomych, czyli z drugiej ręki. Ja przed porodem dosłownie dokupiłam jakieś pojedyncze sztuki.
5.) Pampersy, chusteczki nawilżane - o pampersy prosiliśmy rodzinę i bliskich znajomych, którzy nas odwiedzali, żeby wręczali nam je zamiast kupowania zabawek, którymi noworodek się nie bawi. Dzięki temu mieliśmy zapas prawie na pół roku. Chusteczki nawilżane też dostaliśmy w prezencie, ale nie były one w takich ilościach jak pampersy.
6.) Kosmetyki - kupowałam samodzielnie:
- linomag do pielęgnacji pupy,
- bepanthen - krem ochronny na suchą skórę,
- żel do mycia ,
- sól fizjologiczna do przemywania.
7.) Leki - na początek wystarczyła tylko w witamina D, którą kupiłam po porodzie.
8.) Butelki i smoczki - kupiłam jedną butelkę, po czym po porodzie dostaliśmy kolejne kilka sztuk w ramach prezentów. Smoczki również dostaliśmy w prezencie.
9.) Laktator - kupiłam sama, taki zwykły do ściągania mleka ręcznie. Przydał mi się tylko kilka razy, wydaje mi się, że max 10 go użyłam.
10.) Pieluszki tetrowe - kilka sztuk dostałam w prezencie przed porodem, potem dokupiłam kilka sztuk sama.
11.) Termometr dotykowy - nie mieliśmy, więc poprosiliśmy o niego na prezent. Przyda się na wiele lat.
Z rzeczy, które jeszcze się pojawiają jako must have to np. przewijak. Ze względu na małe mieszkanie nie chciałam kolejnego gadżetu, który zajmowałby nam miejsce, dlatego go nie kupowałam. Zamiast przewijaka miałam podkłady, które kupiłam w większej paczce. Były one duże, więc w pierwszych tygodniach życia dziecka przecinałam je na pół, dzięki czemu starczyły na dłużej. Podkłady przydawały się podczas wizyt u lekarza czy u rodziny.
Następną rzeczą, którą mamy często kupują, to poduszka do karmienia. Ja również obyłam się bez niej. W domu karmiłam na leżąco, bo było mi tak wygodnie.
Z rzeczy, które jeszcze kupiłam przed porodem to zestaw do obcinania paznokci i szczoteczkę do włosów.
Podsumowując moją wyprawkę dla pierwszego dziecka: przed porodem wydałam 706,17 zł (w tym 600 zł wózek).
Co sądzę tej kwocie i rzeczach, które kupiłam? Na tamten moment miałam same najpotrzebniejsze rzeczy. Jeśli czegoś mi brakowało, to kupowałam na bieżąco albo prosiłam rodzinę lub znajomych o kupienie tej rzeczy w ramach prezentu. Może Wam się wydać to dziwne, że tak ciągle piszę o tych prezentach, ale uwierzcie mi, że jak się pojawia nowe dziecko w rodzinie, to wraz z nim reszta członków rodziny oraz znajomi również chcą je poznać i w ramach tego często wręczają jakiś upominek. Ja chcąc uniknąć niepotrzebnych rzeczy albo zdublowanych, po prostu wprost mówiłam czego mi trzeba i dzięki temu obie strony były zadowolone.
A jak wyglądała moja wyprawka w tym roku, czyli 3 lata później? Po pierwsze okazało się, że tym razem będzie syn, więc głównie musiałam lekko wymienić garderobę. Poza tym:
1.) Wózek - ten sam co u córki.
2.) Łóżeczko + pościel - łóżeczko to samo, dokupiliśmy nowy materac (część środków pochodziła z karty podarunkowej, my dopłaciliśmy 19,99 zł), pościel dostaliśmy w prezencie.
3.) Wanienka - ta sama co u córki.
4.) Ubranka - większość ubranek po mojej córce nie nadawała się dla chłopca. Zrobiłam zatem większe zakupy w second handzie i kupiłam torbę używanych ciuchów. Te najmniejsze ubranka są bardzo krótko używane przez dzieci i w ogóle się nie niszczą, więc te co kupiłam były w idealnym stanie. Ponadto dostaliśmy z drugiej ręki ubranka, więc w sumie gdybym się nie pospieszyła z tymi zakupami, to spokojnie wystarczyłoby mi to, co dostałam + część ubranek po córce. Na ubranka wydałam ok. 50,00 zł.
5.) Pampersy, chusteczki nawilżane - kupiłam kilka paczek pampersów, żeby mieć na początku (kupiłam z drugiej ręki przez grupy sprzedażowe. Były to albo nowe paczki, które nie zostały użyte albo otwarta paczka, z której np. tylko kilka sztuk pampersów zostało użytych). Reszta pampersów otrzymana tak jak poprzednio w prezencie. Koszt: 67,61 zł.
6.) Kosmetyki - większość miałam, kupiłam tylko linomag za 18,98 zł.
7.) Leki - kupiłam zapas witaminy D - 28,40 zł.
8.) Butelki i smoczki - zostały po córce, poza tym może się okazać, że jeszcze jakieś dostaniemy.
9.) Laktator - ten sam co u córki.
10.) Pieluszki tetrowe - te same co u córki.
11.) Termometr dotykowy - ten sam co u córki.
Podsumowując wyprawkę dla syna, to wyniosła mnie ona 184,98 zł.
Tymi informacjami chcę Wam pokazać, że nie trzeba wydawać majątku na wyprawkę. Jeśli ktoś chce mieć nowe rzeczy i go na to stać, to nie widzę problemu w zakupach. Ale należy mieć świadomość, że małe dziecko szybko rośnie, więc np. może się okazać, że wielu ubranek nie zdąży założyć (uwierzcie mi, że to prawda).
Wózek gondola przydaje się maksymalnie na 6-8 miesięcy. Jeszcze wszystko zależy od pory roku, w której urodzi się dziecko, bo jeśli np. urodzi się jesienią, to cały okres jazdy w spacerówce przypadnie na zimę i wczesną wiosnę i może się okazać, że wózek będzie użyty sporadycznie. Jeśli już miałabym coś podpowiedzieć, to lepiej zainwestować w dobrą spacerówkę, bo w niej dziecko spędzi więcej czasu.
Zamiast od razu rzucać się na sklepy, popytajcie wśród znajomych lub rodziny, czy mają jakieś rzeczy po swoich dzieciach. Za symboliczną kwotę możecie mieć coś sprawdzonego i Wam zostaną pieniądze w kieszeni, a druga strona się ucieszy, że pozbyła się rzeczy, która zagracała im mieszkanie. Na grupach sprzedażowych jest mnóstwo takich rzeczy, więc śmiało możecie negocjować cenę i kupować z drugiej ręki.
Nie bójcie się także prosić o prezenty, które Wam się przydadzą. U nas się to sprawdziło, wiele rzeczy wykorzystaliśmy, a uwierzcie mi, że mimo, że sami nie kupowaliśmy żadnych zabawek i grzechotek, to teraz mamy tego mnóstwo w mieszkaniu.
Pamiętajcie, że małemu dziecku wszystko jedno czy ma markowe ubranie na sobie oraz jakim jeździ wózkiem. Ono najbardziej w tym czasie potrzebuje rodziców (głównie mamy :) ) i czasu, który mu poświęcimy. A na większe wydatki na dziecko jeszcze przyjdzie czas.
PS. Na zdjęciu jest mój brzuch z ostatniej ciąży :)
Nie trzeba wydawać majątku na wyprawkę, jeśli wszystko wyprosisz u rodziny i znajomych. Zawsze mnie to bawi jak ktoś mówi jaki jest oszczędny kosztem innych, bo dziadkowie kupią fotelik do samochodu, znajomi dadzą prezenty i ciuchy po swoich dzieciach, ale Ty z tego co napisałaś nie dałaś dalej nic. Może to i oszczędne, ale brzmi jak zwykłe cwaniactwo, bo to rodzice powinni płacić za potrzeby dziecka, a nie cała wieś.
OdpowiedzUsuń