21. Wyjazd wakacyjny nad morze - koszty dla 4 dorosłych osób i 2 dzieci

 



Tego lata tygodniowe wakacje spędzaliśmy nad polskim morzem w Gdańsku, a dokładnie na Wyspie Sobieszewskiej. Był to nasz pierwszy wyjazd w ten rejon i bardzo nam się podobało. Odwiedziliśmy m.in. Rezerwat przyrody Ptasi Raj, Mewia Łacha i Ujście Wisły. Jeden dzień przeznaczyliśmy na wycieczkę na Hel. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na zwiedzanie w Toruniu. 


Zwodzony most 

Na początek kilka słów o wakacyjnych atrakcjach i miejscu, w którym byliśmy. Sobieszewo to dzielnica Gdańska, która oddalona jest od centrum miasta o około 15 km. Dzielnica ta jest nazywana Wyspą Sobieszewską, ponieważ od północy oblewają ją wody Zatoki Gdańskiej, od południa Martwa Wisła, od wschodu Wisła Przekop, a od zachodu Wisła Śmiała. Żeby dostać się na wyspę, trzeba przejechać przez zwodzony most na Martwej Wiśle. My mieliśmy to szczęście, że w dniu przyjazdu most był podnoszony praktycznie przed naszym autem. Podczas pobytu kilka razy udało nam się jeszcze zobaczyć podnoszenie mostu. Przy moście wzdłuż Wisły są zrobione ścieżki spacerowe i rowerowe. Są ławeczki, na których można usiąść i podziwiać łabędzią rodzinkę na Wiśle czy stado kaczek - wszystkie ptaki czekały na poczęstunek od turystów. 

 

Wschód słońca 


Samo Sobieszewo to spokojna dzielnica, jak na lipiec i sezon wakacyjny, to nie było tłoczno. Jest kilka niedużych marketów i sklepów, w których spokojnie można się zaopatrzyć w najpotrzebniejsze rzeczy. Z restauracji i barów nie korzystaliśmy, ale jest w czym wybierać. Część mieszkalną wyspy od plaży oddziela długi pas lasu. Jeśli posiadacie małe dzieci, to przyda Wam się wózek o dobrych kołach, który da radę przejechać przez las i po piasku. Najlepszą opcją dla rodzin z dziećmi jest podjechanie ulicą Falową na darmowy parking i stamtąd ok 200 - 300 metrów jest wejście na plażę nr 16. Nie ma tam jednak zbyt dużo miejsc parkingowych, więc trzeba przyjechać wcześniej, bo jeśli zaparkujemy w niedozwolonym miejscu, to trzeba się liczyć z otrzymaniem mandatu od straży miejskiej, którą tam dało się spotkać kilka razy dziennie. Dla osób ze starszymi dziećmi polecam ścieżki spacerowe przez las, a w drodze na plażę można skonsumować jagody, poziomki czy maliny. 


Muszelki

Jak już dotrzecie na plażę, to wręcz się w niej zakochacie. Przede wszystkim jest szeroka i piaszczysta. Spokojnie starczy tu miejsca dla wszystkich i raczej nie powinno się zdarzyć tak, że stoją obok siebie dwa parawany. Zejście do morza jest łagodne, nie ma kamieni i jest bardzo płytko. Miejsce jest idealne dla dzieci, bo nie ma ryzyka, że nagle dziecko znajdzie się pod wodą. Woda była bardzo ciepła i przede wszystkim czysta. Poza tym takiego ogromu muszelek na plaży nie widziałam nigdy odkąd jeżdżę nad polskie morze. Zdjęcie z napisem "Sobieszewo 2021" zostało w całości wykonane z muszelek znalezionych na plaży. 


Ptasi Raj - platforma widokowa


Poza stacjonowaniem na plaży udaliśmy się tez do pobliskich rezerwatów. Z racji tego, że rezerwaty znajdują się w lesie i w bliskim sąsiedztwie zbiorników wodnych, to trzeba się liczyć z towarzystwem komarów. My byliśmy zaopatrzeni z spraye na komary, ale nie do końca dawały nam ochronę przed komarami. Parkingi pod rezerwatami były bezpłatne. Po rezerwatach można poruszać się na rowerze, my byliśmy z wózkiem, który też dał radę. W rezerwacie "Ujście Wisły" na samym końcu ścieżka była piaszczysta, więc tam już wózek miał trudność w przejechaniu. Wszędzie towarzyszył nam pies. 


Wisła


Rezerwat "Ptasi Raj" położony jest na zachodniej stronie wyspy. Ścieżki spacerowe są w lesie. Na drzewach można zaobserwować dużą ilość domków dla ptaków. Znajdują się tutaj dwie wieże obserwacyjne: pierwsza na Jezioro Karaś, a druga na zbiornik wodny przy Wiśle Śmiałej. My dotarliśmy tylko do pierwszej wieży, na drugą nie pozwoliły nam dotrzeć komary. Z rezerwatu prowadzi ścieżka na plażę (wejście numer 19). Gdyby nie plaga komarów, to byłaby to całkiem przyjemna leśna wycieczka. Niestety drogę powrotną musieliśmy przejść w przyspieszonym tempie, bo inaczej zostalibyśmy ofiarami komarów. Starsze dzieci nie powinny mieć problemu z przejściem, młodsze najlepiej przewieźć w wózku bądź w nosidle.


Ujście Wisły

Aby odwiedzić rezerwat Ujście Wisły oraz Mewią Łachę, musieliśmy pojechać do Świbna, leżącego we wschodniej części wyspy. Ze Świbna kursuje prom z lewego na prawy brzeg Wisły. Samochód zostawiamy na ulicy Świbnieńskiej, niedaleko Brzegowej Stacji Ratowniczej. Ścieżka spacerowa biegnie wzdłuż lewego brzegu Wisły i oznaczona jest szlakiem turystycznym. Po pewnym czasie ścieżka wchodzi w las, po czym ponownie wraca nad brzeg rzeki. Po drodze mijamy platformę widokową, trochę zaniedbaną, ale z kilku metrów wyżej mogliśmy zobaczyć okoliczne tereny. Wzdłuż rzeki, ustawione są tabliczki z liczbą oznaczającą kilometr Wisły. My mijaliśmy chyba dwie takie tabliczki. Przy samym końcu Ujścia Wisły znajduje się rezerwat Mewia Łacha z platformą widokową na morze oraz rzekę. Spotkaliśmy tam Pana z lornetką, który obserwował foki na plaży. Podobno poprzedniego dnia było całe stado fok na plaży i był to niesamowity widok. My niestety nie mieliśmy aż tyle szczęścia.

 

Widok z platformy widokowej


Cała wycieczka, to trasa około 6 km, które pokonaliśmy mniej więcej w 2,5 godziny. Tak jak wspomniałam wcześniej, wózek dał radę, choć w niektórych miejscach były przewrócone drzewa na ścieżce i trzeba było przenieść wózek. Przy samym ujściu pojawił się piach i tam już było z wózkiem ciężko. Po drodze mijało nas sporo osób na rowerach, jednak odradzałabym wycieczkę rowerową z młodszymi dziećmi ze względu na niestabilną ścieżkę w niektórych miejscach (ścieżka przy samej wodzie, więc w razie upadku istnieje ryzyko wpadnięcia do wody). 


Cypel

Ponadto jeden dzień przeznaczyliśmy na wycieczkę na Hel. Z miejsca naszego zakwaterowania było około 120 km drogi, co zajęło nam 2 godziny jazdy. Niestety droga powrotna zajęła nam ponad 4 godziny!! (korek, żeby dojechać z Helu do Władysławowa). Samochód zostawiliśmy na płatnym parkingu blisko centrum (opłata za cały dzień). Zwiedzanie rozpoczęliśmy od udania się na cypel Helski czyli tzw. początek Polski. Prowadzi tam ścieżka spacerowa wraz z tablicami edukacyjnymi, które dotyczą roślinności i zwierząt tam występujących. Cała okolica to lasy, w których spotkać można oznakowane szlaki historii militarnej wraz z fortyfikacjami Mierzei Helskiej. Fani bunkrów będą w siódmym niebie, bo do niektórych z nich można zajrzeć do środka. Dodatkowo można wejść na latarnię morską (dzieci wpuszczają powyżej 105 cm wzrostu). 


Fokarium

W samym Helu można zobaczyć piękne kaszubskie chaty, pospacerować nadmorską promenadą czy udać się do słynnego helskiego fokarium. Aby wejść do fokarium potrzebne Wam będą monety 5 zł (przejście przez barierki), wejście kosztuje 10 zł, dzieci do 3 lat wchodzą za darmo. My trafiliśmy na karmienie fok.



Toruń


W drodze powrotnej z naszych wakacji zatrzymaliśmy się w Toruniu. Ze względu na małe dzieci i psa nie mieliśmy w planach zwiedzania muzeów czy innych tego typu atrakcji. Skupiliśmy się głównie na spacerze po starówce, gdzie podziwialiśmy przepiękne zabudowania. Jako pamiątkę z Torunia zakupiliśmy oczywiście słynne toruńskie pierniki. Myślę, że gdy dzieci podrosną na pewno wrócimy do tego miasta, bo jest tu sporo miejsc wartych odwiedzenia. 



A teraz przejdę do części finansowej. Naszej czteroosobowej rodzince towarzyszyli moi rodzice i pies, więc cały skład wycieczki to 4 osoby dorosłe, 2 dzieci (3 lata + 2 miesiące) + pies. Poniżej zaprezentowane zostały koszty naszych tygodniowych wakacji.


Na wakacje pojechaliśmy samochodem i przejechaliśmy łącznie 1324 km - w tej liczbie jest tu zarówno sam dojazd i powrót z miejsca zamieszkania oraz wycieczki robione tam na miejscu. Całkowity koszt paliwa wyniósł nas około 854 zł. Z wydatków związanych jeszcze z autem doliczam dwa razy przejazd autostradą  A1: Toruń - Gdańsk (30 zł + 28 zł). Razem koszty związane z transportem: 912 zł.



Domek

Cały pobyt mieszkaliśmy w wynajętym domku. Domek składał się z dwóch osobnych sypialni, łazienki, części dziennej czyli kuchnia + jadalnia + salon oraz tzw. pokoju rozrywki, który miał dużą kanapę i telewizor. Ze względu na małe dzieci i psa, już trzeci rok z rzędu wybieramy domek jako zakwaterowanie podczas wakacji. Pies ma możliwość m.in. odpoczynku na tarasie oraz większą przestrzeń w domku, a dzieci głównie spędzają czas na placu zabaw, mieszczącym się na terenie, w którym mieszkamy, więc mamy je zawsze na oku. Równie ważną kwestią dla mnie jest to, że w domku mam dostęp do kuchni, w której sama mogę przygotować posiłki, a w przypadku dziecka, które jest jeszcze za małe na jedzenie w restauracji jest to bardzo pomocne. Za 7 noclegów zapłaciliśmy 2310 zł, z czego 1000 zł było finansowane z bonu turystycznego. Dodam jeszcze, że za psa nie była pobierana dodatkowa opłata, a coraz częściej właściciele hoteli i pensjonatów taką opłatę wprowadzają i niestety czasami jest ona wyższa niż za osobę. Zatem koszt wyszedł: 1310 zł.


Posiłki na wakacjach przygotowywaliśmy sami. Poniżej przedstawiam jadłospis z podziałem na śniadanie, obiad, kolację. Między głównymi posiłkami jedliśmy dużo owoców, lody, jogurty, bułki słodkie, suche przekąski typu wafle ryżowe, herbatniki (takie, które się nie roztopią pod wpływem ciepła). Z gotowych rzeczy, które zabraliśmy ze sobą to były: kotlety mielone, gulasz, 2 słoiki z sałatkami do obiadu, słoik ogórków kiszonych, słoik dżemu, 2 słoiki soków owocowych oraz to co zostało nam w lodówkach, a nie wytrzymałoby tygodnia bez nas. Dodatkowo na słodko zrobiłam brownie z daktylami oraz wafle przekładane masą kokosowo - krówkową, a moja mama kilka bułeczek z owocami. Dzięki tym domowym słodkościom mieliśmy na kilka dni coś słodkiego do kawy oraz na plażę. Jak to na wakacjach, pozwoliliśmy sobie trochę zaszaleć i wśród zakupów znalazł się alkohol w postaci piwa dla panów i wina 0% dla pań. 

Zakupy na miejscu robiliśmy 2 razy w Biedronce (oddalonej 7 km od miejsca noclegu), pieczywo kupowaliśmy w lokalnej piekarni i jakieś drobne rzeczy w pobliskim supermarkecie. Przed wyjazdem miałam już zaplanowane posiłki i przygotowaną listę zakupów do zrobienia na miejscu. W dniu wycieczki na Hel obiad i kolację zjedliśmy na mieście. 

Koszty związane z jedzeniem nad morzem tj. zakupy spożywcze + alkohol + jedzenie na mieście wyniosły nas około 317 zł.

Poniżej nasz jadłospis z głównymi posiłkami:





Z pozostałych kosztów poniesionych na wakacjach należy uwzględnić opłatę za parkingi. U nas była to opłata za parking na Helu oraz w Toruniu. Pewnie dałoby radę znaleźć tańszy parking, ale ze względu na małe dzieci wygodniej było nam podjechać gdzieś bliżej. Koszty: 37 zł.

Podsumowując wszystkie wymienione wyżej wydatki mamy: 

912 + 1310 + 317 +37 = 2576 zł

Są to koszty wspólne 4 dorosłych osób + 2 dzieci. Mojej rodzinie dodatkowo doliczyłam jeszcze wydatki związane z biletami wstępu na atrakcje i pamiątkami tj. około 120 zł. 

Czy podoba Wam się takie wakacyjne podsumowanie?


Komentarze