45. Jak w rok zarobiłam prawie 2.700 zł?



Czy 2700 zł to dużo? Dla kogoś to może być dodatkowa pensja tzw. trzynastka, a dla kogoś nic nie znacząca kwota. Zakładam jednak, że skoro to czytasz, to jesteś w tej grupie osób, dla których bardzo liczy się zastrzyk dodatkowej gotówki.


Rozejrzyj się dookoła siebie. Na pewno w zasięgu swojego wzroku znajdziesz przynajmniej jedną rzecz, której bez problemu byś się pozbyła. Może to będzie jakiś wazon, który stoi i tylko zajmuje miejsce na półce? Może to jedna z Twoich książek, która została przeczytana i chętnie puściłabyś ją w dalszy obieg? Pójdźmy dalej w kierunku Twojej szafy czy garderoby. Na pewno masz tam wiele ubrań, w których nie chodziłaś dobre kilka miesięcy lub takie, które czekają na czas "aż schudnę". 

Po co o tym mówię? Bo możesz te niepotrzebne rzeczy oddać komuś innemu albo po prostu sprzedać. Wiadomo, że najszybszym sposobem jest po prostu wyrzucenie tych rzeczy, ale pomyśl: skoro przez tyle czasu te rzeczy leżały u Ciebie w domu i nie przeszkadzały Ci, to może daj im jeszcze kilka tygodni, zrób zdjęcie, wystaw na sprzedaż i jeśli nie sprzedadzą się w zakładanym przez Ciebie czasie, to po prostu pozbądź się ich całkowicie ze swojego terytorium.


Przez cały 2021 rok systematycznie wystawiałam swoje rzeczy,  głównie na portalu Vinted oraz OLX. W minionym roku wysłałam łącznie 185 paczek, ale sprzedałam znacznie więcej rzeczy, bo czasami to były paczki zawierające kilka czy nawet kilkanaście rzeczy.  Od momentu wprowadzenia wysyłek przez OLX moja sprzedaż ruszyła błyskawicznie. Do tego doszły częste promocje na tanie wysyłki np. 1 zł do paczkomatu, co zachęciło wiele osób do robienia zakupów przez te portale. 

Co udało mi się sprzedać? Przede wszystkim ubrania po moich dzieciach. Mam na tyle małe dzieci, że szybko wyrastają one ze swoich ubranek, czasami trafiają się też takie, których nawet nie zdążymy złożyć. Z tych, w których dzieci chodziły, to wystawiam tylko takie, które nie są zniszczone, nie mają plam. Zazwyczaj ceny za te ubranka to przedział 2 - 10 zł. Niby wydaje się, że to strata czasu wystawiać ubrania za takie kwoty, bo co to jest to 2 zł? No tak, samo 2 zł to mało, ale jak już się uzbiera kilkanaście takich dwójek, to wychodzi całkiem fajna sumka. Ubranka wystawiam pojedynczo, a jak mi się uzbiera spora paczka z danym rozmiarem, to wystawiam wtedy całość.




Oczywiście poza dziecięcymi ubraniami trafiały się też ubrania po mnie i mężu, choć w dużo mniejszym stopniu niż po dzieciach.

Udało mi się sprzedać kilka książek, a najbardziej cieszyła mnie sprzedaż moich książek ze studiów, które w domu tylko zalegały mi na półce. Pozbyłam się również nadmiaru kosmetyków w obawie, że nie zdążę ich użyć przed upływem terminu ważności.



Poza tym pozbyłam się też zabawek (niektóre były nowe, bo okazało się, że mamy już takie same albo podobne), kosmetyków dzieci (miałam ich tyle, że bałam się, że nie zdążę ich użyć przed końcem terminu ważności) czy leków (udało mi się sprzedać m.in. nowy test ciążowy, kwas foliowy czy termometr owulacyjny, które niestety mi się już nie przydadzą).





Najdroższą rzeczą, którą udało mi się sprzedać w 2021 roku okazały się moje opony do samochodu: za komplet 4 sztuk wzięłam 110 zł, ale uwierzcie mi, że bardzo ucieszyłam się z tej kwoty, bo zrobiło się sporo miejsca w piwnicy. 

Z dziwnych rzeczy, których się pozbyłam dzięki sprzedaży były to:

  • stojak na płyty DVD/CD (sprzedałam za 10 zł z odbiorem osobistym),
  • klocki hamulcowe z mojego starego auta, które leżały w piwnicy nowe (10 zł)
  • zegar ścienny (15 zł)
  • ładowarka USB do telefonu nowa (12 zł)
  • smycz dla psa nowa (30 zł)
  • zaparzacz do herbaty nowy (7 zł)

Jeśli chodzi o intensywność sprzedaży, to tak wyglądały u mnie poszczególne miesiące:

1. Styczeń - 5 paczek

2. Luty - 1 paczka

3. Marzec - 4 paczki

4. Kwiecień - 3 paczki

5. Maj - 17 paczek

6. Czerwiec - 17 paczek

7. Lipiec - 8 paczek

8. Sierpień - 26 paczek

9. Wrzesień - 27 paczek

10. Październik - 29 paczek

11. Listopad - 25 paczek

12. Grudzień - 24 paczki


Łącznie wysłałam 185 paczek. Jak widzicie, lepsze wyniki sprzedaży miałam w drugiej połowie roku - być może dlatego, że regularnie dodawałam ogłoszenia i na bieżąco coś się sprzedawało. 

Rekordowym miesiącem pod kątem zarobionych pieniędzy był sierpień - tutaj wpadło dodatkowo prawie 391 zł. Dużo wtedy sprzedało mi się kombinezonów zimowych i kurtek.  






Podsumowując, za sprzedaż naszych rzeczy w 2021 roku udało nam się odzyskać 2.692,35 zł

Dla porównania w roku 2020 było to 551,60 zł, a w 2019 było 377,15 zł (w tych latach nie miałam konta na Vinted, a na OLX nie działały jeszcze wysyłki OLX). Sami widzicie, że z roku na rok idzie coraz lepiej. 

W dniu pisania tego posta (czyli 20 maja 2022) od początku 2022 roku udało mi się wysłać 111 paczek i zarobiłam za nie 2.343,86 zł. Kwota robi wrażenie, a do końca roku zostało jeszcze 7,5 miesięcy. 



I na koniec pewnie interesuje Was co robię z tą dodatkową gotówką, która wpływa mi za sprzedaż. Otóż założyłam skarbonkę, do której wkładamy wszystkie zarobione pieniądze ze sprzedaży naszych rzeczy, a potem przeznaczamy je na wyjazdy wakacyjno weekendowe. W zależności od tego ile gotówki na dany moment znajduje się w skarbonce, to tyle przeznaczamy na nasze wakacje, a resztę finansujemy z bieżącego budżetu.



A czy Wy również pozbywacie się w ten sposób rzeczy? Jaką najdziwniejszą rzecz sprzedaliście? Podzielcie się Waszymi myślami na temat sprzedaży w komentarzu.


A gdyby był ktoś zainteresowany zakupami z mojej szafy to tutaj jest moje konto na Vinted:

https://www.vinted.pl/member/91710259-dziubaska


Komentarze