52. Ile kosztował nas pierwszy rok życia dziecka, czyli podsumowanie rocznych wydatków naszego synka
Chociaż od pierwszych urodzin naszego synka minęło już trochę czasu, to chciałabym podzielić się z Wami wydatkami, które dotyczyły naszego synka w pierwszym roku jego życia.
Synek to nasze drugie dziecko, więc sporo rzeczy mieliśmy dla niego po naszej córce. Różnica wieku pomiędzy nimi to 3 lata, więc spokojnie większość rzeczy miałam jeszcze w mieszkaniu. Nie musieliśmy kupować m.in. wózka, fotelika samochodowego, łóżeczka czy wanienki.
Poniżej prezentuję listę wydatków poniesionych od urodzenia do ukończenia przez niego pierwszego roku życia, czyli 12 miesięcy.
PAMPERSY
Zacznę od pampersów. Zazwyczaj dziecko w pierwszym roku życia zużywa ich najwięcej. Używaliśmy na co dzień pampersów DADA z Biedronki lub LUPILU z Lidla. Pampersy były u nas numerem jeden w przypadku obdarowywania synka prezentami z okazji narodzin, świąt i innych okazji. Prosiliśmy rodzinę czy znajomych, by w ramach wręczania prezentów dla synka kupowali nam pampersy, bo wszystkie inne potrzebne rzeczy dla niego już mieliśmy. Wszyscy byli zadowoleni, a my dzięki zapasom pampersów nie musieliśmy non stop biegać do sklepów po kolejne paczki. Przez pierwszy rok wydaliśmy na pampersy 69,30 zł.
KOSMETYKI
Następnymi rzeczami, które dziecko potrzebowało to różnego rodzaju kosmetyki. W ciągu roku kupowaliśmy chusteczki bawełniane (zamawiałam większe ilości na allegro lub w aptece internetowej), i używałam ich do przemywania synka. Chusteczki nawilżane sprawdzały nam się podczas wyjść i wyjazdów, więc też w ciągu roku kupiliśmy kilka paczek. Poza tym musiałam dokupić maść na odparzenia (Linomag), krem Bepanthen, bo po córce nic mi nie zostało. Żel do mycia z tego co pamiętam to dostaliśmy od kogoś w prezencie (duża butelka, więc starczyła na rok). Poza tymi rzeczami, to nie używałam żadnych innych kosmetyków, a po porodzie w szpitalu dostałam jeszcze kilka pudełek prezentowych z małymi opakowaniami kosmetyków. Na kosmetyki wydaliśmy 216,74 zł.
LEKI
Po porodzie zaopatrzyłam się w zapas witaminy D i sól fizjologiczną którą kupiłam w aptece internetowej. W ciągu pierwszego roku synek był tak poważniej chory raz - dostał wtedy antybiotyk. Pozostałe rzeczy tj. czopki przeciwgorączkowe czy marimer do noska mieliśmy po córce, więc nie musieliśmy nic dodatkowo kupować. Nie byliśmy na żadnych prywatnych wizytach u lekarzy ani nie robiliśmy płatnych badań. Szczepienia synek otrzymywał te refundowane przez NFZ, a wszystkie dodatkowe były bezpłatne, więc również nie mieliśmy z tego tytuły żadnych kosztów. Zatem na leki wydaliśmy 76,14 zł.
UBRANIA
Część ubrań miałam po córce, które nadawały się na synka. Przed narodzinami synka pojechałam raz do lumpeksu i nakupowałam chyba dwie torby ubranek dla synka, których mi brakowało. Trochę ciuszków dostałam od rodziny, a w trakcie roku zdarzały się okazje, kiedy synek też od kogoś dostał jakieś ubranka w prezencie. W sumie odkąd synek się urodził, to my kupiliśmy dla niego tylko eleganckie ubranko na chrzest (kupiłam z drugiej ręki z VINTED) i wydaliśmy 25,60 zł. Synek miał naprawdę wystarczającą ilość ubranek i nie było potrzeby dokupowania mu na siłę czegoś nowego.
ZABAWKI
Większość zabawek mieliśmy po córce. Praktycznie każdemu mówiliśmy, żeby nie kupował nam nic nowego, bo nasze mieszkanie tonie w zabawkach. Oczywiście nie dało się tego całkowicie uniknąć i dostaliśmy kilka nowych egzemplarzy zabawek. Tak naprawdę my kupiliśmy jedną zabawkę w ciągu całego roku i gdyby nie to, że ulegliśmy córce (bo to ona wybrała tę zabawkę), to nic byśmy nie kupowali. Koszt: 4,99 zł.
POZOSTAŁE
Z pozostałych wydatków, które ponieśliśmy to zakup nowego materaca do łóżeczka (mieliśmy kartę prezentową do wykorzystania, więc dopłaciliśmy tylko 19,99 zł do materaca).
Po narodzinach synka zrobiliśmy mu sesję fotograficzną noworodkową - koszt 400 zł.
Kupiliśmy też wózek spacerówkę z drugiej ręki za 40 zł.
Z wydatków, które sobie uwzględniłam przy synku była jeszcze organizacja chrzcin i tutaj koszty całej imprezy wyniosły nas około 2000 zł.
Całkowite wydatki poniesione na synka wyniosły nas:
Pomijając chrzciny, to na pozostałe wydatki wyszło nam nieco ponad 850 zł.
W porównaniu do wydatków córki wyszło nam tak:

Jestem pod wrażeniem tak małej kwoty zarówno przy pierwszym i drugim dziecku. U nas dużo dużo więcej, ale od lipca przestawiam się na minimalizm zakupowy jeśli chodzi o rzeczy dla dzieci-zwlaszcza ubranka- KUPOWAŁAM ich zdecydowanie za dużo, a dzieci połowy z nich nawet nie założyły, bo wyrosły... Bardzo podoba mi się Pani blog i to dzięki niemu dostałam motywacji, żeby wreszcie zacząć ogarniać swoje wydatki ☺☺☺ Pozdrawiam☺
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz :) Zauważyłam po sobie, że dzieciom sporo rzeczy kupuje się wzrokowo tj. po wejściu do sklepu stwierdza się, że wszystko będzie idealne dla naszego dziecka. Dlatego przestałam chodzić do sklepów, żeby uniknąć kupowania niepotrzebnych rzeczy. Ubrania u nas też się zdarzały takie, że nie zdążyliśmy założyć, bo było ich za dużo, Dlatego teraz ani córce ani synkowi nie kupuję nic na siłę. Takie małe wydatki, to u nas wynik tego, że jak ktoś chciał coś kupić naszym dzieciom, to mówiłam otwarcie czego w danym momencie potrzebują: ja uniknęłam np. zdublowanych czy niepotrzebnych prezentów, a dzieci dostały to, co chciały lub było im na dany moment potrzebne. Trzymam kciuki za ogarnianie finansów, małymi kroczkami i będzie dobrze. Pozdrawiam :)
Usuń